RSS
środa, 14 listopada 2012

Wolno w ogóle robić takie rzeczy? Niby strony internetowe, blogi i inne rzeczy umieszczane w tym wirtualnym śmietniku służą reklamie pewnych produktów, zachęceniu potencjalnych konsumentów i przekonaniu ich,  że naprawdę potrzebują tego, bez czego w rzeczywistości mogą się obejść. No cóż, będę oryginalna. Może Rossman mnie do sądu nie poda. Tak, Rossman. Bo tam właśnie kupiłam kosmetyk, którego jakość tak mnie zaskoczyła, że wpisałam go na moją czarną listę i postanowiłam poświęcić mu cały wpis.

A mianowicie, chodzi o balsam do ciała SYNERGEN. Mam takie moje małe dziwactwo polegające na tym, że każdego dnia po kąpieli dokładnie smaruję się jakimś pachnącym smarowidłem. ;d W związku z tym zużywam go całkiem sporo i dlatego kupuję balsamy w dużych opakowaniach, tak jest bardziej ekonomicznie . ;) Więc ucieszyłam się, kiedy zobaczyłam, że jest promocja na balsam w sporej butli i bez zastanowienia wpakowałam go do koszyka. Ale jak mówią, tanie mięso psy jedzą, tak? Nie kupiłabym tego kosmetyku, gdyby nie to, że mam zaufanie do tej firmy, bo używam na przykład podkładu antybakteryjnego produkowanego przez nich i jestem z niego bardzo zadowolona. No ale przechodząc do sedna. Balsam ma konsystencje masła. W ogóle nie da się go rozsmarować. Jest niesamowicie gęsty, skóra się po nim klei i jest to mało przyjemnie. Nie wiem, może ja mam jakiś opóźniony zapłon i nie zdążam go rozsmarować bo może tak błyskawicznie się wchłania... (?). Zapach też nie jest powalający. Nie jakiś konkretny, raczej sztuczny, bardzo czuć go chemią. Podsumowując: cała butla tego specyfiku stoi w łazience, bo nie zamierzam go więcej użyć. Strata pieniędzy. Nie kupujcie.


niedziela, 04 listopada 2012

Nic nie daje takiej ilości energii (pozytywnej!) jak porządne śniadanie. To najważniejszy posiłek w ciągu dnia i z całą pewnością warto wstać parę minut wcześniej i poświęcić mu trochę czasu. Śniadanie jak dla mnie powinno być iście królewskie. Pięknie pachnące, nieziemsko wyglądające… taaak. Taka właśnie jest moja owsianka, którą jem bardzo często jako mój pierwszy posiłek w ciągu dnia.

Na śniadanie powinniśmy jeść węglowodany, najlepiej złożone, bo to one dostarczają nam energii potrzebnej na cały dzień. Płatki owsiane sprawdzają się doskonale w tej roli, zawierają błonnik i wiele witamin, 
a także (o czym dowiedziałam się ostatnio na biologii - widzicie, czegoś jednak w tej szkole uczą) zawierają jeden z ultraelementów - selen, który podobno ma działanie przeciwnowotworowe.

Owsiankę gotuje na wiele sposobów. Kiedy odkryłam płatki owsiane gotowałam je tylko na mleku z dodatkiem soli, ale teraz… szczerze mówiąc to nie pamiętam kiedy jadłam je w tak "prostej formie" . ;p Na moim stole królują owsianki na budyniu, gęste, kremowe, ze sporym dodatkiem
w postaci owoców. Ze smakami można naprawdę kombinować na wiele sposobów. Moje ulubione to: owsianka z malinami na budyniu czekoladowym, owsianka z truskawkami na budyniu śmietankowym
i owsianka z jabłkiem na budyniu śmietankowym
- i tą właśnie dzisiaj przedstawię dokładniej, z racji, że jem ją najczęściej (tłumaczcie to sobie moim nieograniczonym dostępem do jabłek. ;d).

Składniki:

-4 duże łyżki  (50g) płatków owsianych zwykłych (nie błyskawiczne!)

-szklanka mleka

-szklanka wody

-średnie jabłko

-20g proszku budyniowego bez cukru (pół normalnego opakowaniu budyniu)

-cynamon, przyprawa do szarlotki (moje dziwactwo. ;p)

-aromat waniliowy

-słodzik/cukier/ewentualnie coś innego do posłodzenia

-kilka kostek gorzkiej czekolady

Przygotowanie:

Proces przygotowania owsianki zaczynam dnia poprzedniego, aby zminimalizować ilość czasu potrzebną na gotowanie jej z rana. Tak więc: płatki wsypuje do garnka, dodaję cynamon, słodzik, i aromat, a proszek budyniowy wsypuję do szklanki. Mleko mieszam z wodą, niecałe pół szklanki tej mieszanki dodaję do budyniu, resztę wlewam do płatków, mieszam, przykrywam i zostawiam na noc. Rano płatki są już miękkie, nasiąknięte mlekiem, więc nie wymagają długiego gotowania. Wstawiam garnek na niewielki ogień i gotuję mieszając od czasu do czasu (trwa to myślę ok. 5 minut). W tym czasie obieram jabłko i trę je na tarce o dużych oczkach. Zmniejszam gaz pod garnkiem, dodaję jabłko, mieszam i gotuję dalej. w tym czasie mieszam dokładnie proszek budyniowy żeby nie było grudek, wlewam do garnka ciągle mieszając. Gotuję owsiankę z budyniem jeszcze chwilę, aż zrobi się taka "łychostajna", czyli bardzo gęsta (trzeba mieszać, bo lubi się przypalać i nieraz po śniadaniu odstawiam rytuał szorowania garnka. ;d).  Kiedy wychodzi za gęsta i nie da się jej mieszać to dolewam odrobinę wody, ale nie za dużo, bo taka mega gęsta jest najlepsza. ;) przelewam owsiankę do dużej miseczki (wychodzi jej całkiem sporo) i posypuję posiekaną czekoladą. Czekam chwilę aż wystygnie
i voila! Można jeść! Owsianka jest naprawdę pyszna i syci na bardzo długo. Polecam!



21:55, blogmenow
Link Komentarze (1) »
blogmenow@wp.pl Napisz, na pewno odpiszę! :) Odwiedziło mnie:
Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin